Feeds:
Wpisy
Komentarze

Wiosna, wiosna…


Wiosna nadeszła. Weekend majowy ciągnie się wolnymi krokami… sekunda za sekundą. To dobry czas żeby wybrać się na poszukiwania wiosny, jak za dawnych lat kiedy jeszcze miałem poniżej 150 cm.

Prawo dżungli…


Toczy się toczy… Tak! Z dnia na dzień coraz więcej pomysłów i coraz więcej odkryć tego, że jednak da się zrealizować wszystkie plany. Nie wiem jak Wy, ale ja coraz częściej przekonuję się w tym, że Polska nie jest wcale tak oporna i anty pomysłowa! Wystarczy trochę determinacji i wszystko staje się możliwe. Jak wszędzie, zdarzają się też porażki – chociaż może to zbyt mocne słowo. Bardziej pasuje określenie niepowodzenia. Ale i one muszą występować. Nie ma utopijnego miejsca gdzie wszystko się udaje. Proponuję wyznawać powiedzenie „co nie zabije, to wzmocni”. Nie lubię jednostek, które po pierwszym niepowodzeniu nie podejmują wyzwania kolejnej walki o to, co siedzi w ich głowach. Czy to oznaka słabości? A może zdrowego rozsądku? Świat bez nutki odrobiny szaleństwa staje się szarą rzeczywistością. Chyba nikt z Was nie chciałby żyć w odcieniach szarości? Zgadzacie się?! Dziwne… niektórzy właśnie takie wrażenie sprawiają.

„O to właśnie chodzi! Kiedy będziesz odważny, mocny i będziesz szanował siebie, inni też będą Ciebie szanowali i liczyli się z Tobą” – tak podsumował egzystencjonalne przebywanie w określonym środowisku mój przyjaciel. To prawda. Kiedy słyszymy – a raczej słyszeliśmy, bo teraz to już fakt – o przyspieszaniu świata nowoczestnego, pełnego gonitwy za czymś lepszym, świata bezkompromisowego i brutalnie bezwzględnego, przypomina on coraz bardziej pewnego rodzaju dżunglę. Na każdym kroku jesteś rozliczany przez prawo dżungli tego świata. Słabi muszą odejść lub przyspieszyć. Rynki pracy, szkoły, różnego rodzaju środowiska są kierowane przez to niepisane prawo. Czy można w tym wszystkim znaleźć normalność codziennego dnia? Ja mam na to metodę. Akceptuję prędkość życia i przekształcam je w codzienność, będąc jednocześnie Panem swojego czasu. Polecam!

Niezwykłość nie przemija…


Dzisiaj niezwykła noc… a raczej wieczór. To właśnie dzisiaj magicznie znika jedna godzina naszego snu.  Niby nic się nie dzieje, a niektórzy nie potrafią się przestawić przez kolejne kilka dni. Czy to efekt starości? Odczuwania kolejnych zmian atmosferycznych itd.? Nie wiem i nie chcę wiedzieć przez kolejne kilkadziesiąt lat. Mnie trudno jest się przestawić mając więcej czasu wolnego. Czy to objawy pracoholizmu? Wielu twierdzi że tak. Wielu mówi że oni też tak mają… Ja po prostu czerpię z tego radość. Ostatnimi czasy wiele podróżuje. Odwiedzam podobnych do mnie. Odwiedzam miejsca w których ludzie tak samo jak nasza – opolska ekipa – przebywają, czerpią satysfakcje z wykonywanej pracy oraz szukają swojego miejsca. Tak, wiem już pisałem, że ja swoje znalazłem – i tego zdania nie zmienię. Na 99 %…

Pamiętam jak jeszcze tydzień, dwa, trzy tygodnie przed 21 marca robiliśmy kolejne duże projekty, które często rodziły się z pomysłów zaczerpniętych ze zmęczonych głów w godzinach późnowieczornych. Tak, tak… był pasztet z sarny, było piwo niepasteryzowane, analizy dni minionych i długie rozmowy z których wnioski dają moc brnięcia do przodu. I tak przebrnęliśmy kolejno przez Warszawę, Zimową Giełdę Piosenki, Koncerty, Urodziny, Informacje, Projekty, Wielkie Akademickie Grillowanie i na końcu SESJĘ. Tak drodzy Państwo zakończyłem oficjalnie sesję. Piękne uczucie, ale już czuję na karku oddech kolejnej jeszcze cięższej sesji egzaminacyjnej. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Nie ma się co przejmować. Dobrnęliśmy do wiosny…

Tak samo jak dzisiejsza niezwykła – już wiosenna noc – tak samo niezwykłym był ostatni tydzień. Paradoksalnie również cały wiosenny. I nie chodzi tutaj wcale o pogodę jaka panowała za oknem – iście zachęcająca do przebywania poza czterema ścianami. Razem z wiosną przybyło mnóstwo dobrych wiadomości i wydarzeń, które już wkrótce się uwidocznią. Wierzcie lub nie, ale żeby uwidocznić działania trzeba się srogo napracować. Chociaż polecam. Czujecie, że żyjecie, a im więcej pracy tym większa satysfakcja po zakończeniu działań. W tym tygodniu okazało się, że osiągnęliśmy kolejny krok do budowy naszej utopii, która staje się coraz większym i mocniejszym magnesem. Myślę, że nie warto się zatrzymywać. Postanowiłem iść za ciosem. Bardzo się cieszę, że mogę z moją ekipą wprowadzać coś, co było bardzo ważne dla wielu pokoleń w 55 rok działalności. Te pokolenia pamiętające dobrą ale i trudną zabawę w radio między Grunwaldzką, Czaplaka, Oleską i Kanowicką znają też czasy, których my na szczęście i nieszczęście nie pamiętamy. Każdy z nich zostawił przy nazwie R-S kawałek siebie. To ciekawe… Czasami się zastanawiam jak długo jeszcze ta maszyna dobrej zabawy, wiedzy i umiejętności  będzie pracowała. Razem z moją ekipą jesteśmy teraz na etapie, który może zapewnić ciągłość działania tej „pepinierze” przez kolejne dziesiątki lat. Mam nadzieję, że się nie zawahamy i każdy da z siebie jak najwięcej. Krótko mówiąc nadchodzi wiosna, a może i początek lata dla R-S. Czegoś co bawi i uczy mnie samego od niemal 3 lat. Wspaniałe uczucie. 55 lat? A niby starość nie jest taka fajna? No tak, to przecież kwiat wieku…

Zmiany, zmiany…


Aj, żebyście wiedzieli ile zadziało się przez ten długi i niedługi czas, kiedy mnie tutaj nie było. Nie będę przepraszał, i prosił żebyście wrócili. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko nie zmarnowany czas… Jedno jest pewne – staram się realizować wszystko to, co w założeniach pojawiło się kilka lat w tył… Będąc małym Leszkiem, szukałem swojego miejsca – teraz jestem na etapie utwierdzania w przekonaniu, że miejsce znalazłem… Czy przyrosnę? Nie wiem! czas pokaże…

Kilka słów na temat tego, co mnie spotkało w ostatnich miesiącach… Przede wszystkim, wykorzystałem styczniową okazję na działania podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy! To było kolejne niesamowite przeżycie! Pamiętacie, kiedy pisałem o pozostaniu w tej akcji przez kolejne lata? Nic się nie zmieniło, a w sumie jeszcze bardziej utwierdziłem się w tym przekonaniu. Wyczerpująco, długo, ale wielka satysfakcja nie pozwala spocząć. Wisienką na torcie był wyjazd na finał Orkiestry przy Woronicza w Warszawie… To była przygoda z cyklu „jednej nocy Praszka-Warszawa-Opole”. Coraz częściej tak bywa…

A propos Opola. Dużo czasu spędzam tam gdzie czuję się najlepiej… Przed mikrofonami pojawiła się nowa świeża krew. Uwielbiam ten moment między 12.00 a 16.00, kiedy w redakcji od zawsze „mojego” radia, wrze, gotuje się… Zdobywamy kolejne szlify…

Więcej nie napiszę… oczywiście dzisiaj. Wrócę niebawem… Zaglądajcie! Teraz idę korzystać z nocy ponieważ jak mówią chłopaki z ACTUALLY BY NIGHT, noc jest potrzebna każdemu z nas… niedawno to zrozumiałem… polecam!

Inspiracja…


Instrukcja obsługi: Włącz, czytaj!

Wszystko wraca do normy. Ostatnie trzy dni były niezwykle wyczerpujące i owocne w doznania natury artystycznej. Nowe pomysły zaczęły kiełkować. Kolejne dni zapowiadają się podobnie. Przede mną drugi zimowy (dla mnie) finał WOŚP. To już w tę niedzielę. Utonąłem w inicjatywie dopiero podczas jej pełnoletności. Trochę wstyd… Czy się nie wynurzę? Mam nadzieję, że tak będzie. W każdym razie niedziela nie będzie tym siódmym dniem podczas którego powinienem wypocząć. Będzie intensywnie i mam nadzieję, że chociaż trochę pomogę dzieciakom.

Wpadł do mojej głowy pomysł podróży w czasie. Ba! Nawet wiem jak to zrobić. Niestety jeszcze teraz nie mogę Wam zdradzić tego pomysłu. Jestem przekonany, że przeskakiwanie w czasoprzestrzeni jest przyjemne. Z autopsji wiem, że zaginanie czasoprzestrzeni (co robię od dawna) jest pozytywnym odczuciem. Muszę Was też zmartwić. Zagięcie czasoprzestrzeni jest dowodem na to, że czasu nie da się oszukać. Kiedyś to wytłumaczę. Dzisiaj pozostawiam mnóstwo domysłów i szansę na eksperymentowanie z czasem.

Okazało się, że inspiracja nie przychodzi tylko w dzień! Mało tego! Najczęściej inspiracja nadchodzi w nocy! Tak stało się też w tym przypadku. Inspiracja dzięki której, udało się wykorzystać światło przebijające przez mrok otaczający wszystko dookoła. Sesja zdjęciowa o północy! Poniżej kilka efektów pracy.

Podczas dnia również można rozbudzić kreatywność. Ale jest pewien haczyk! Tutaj sytuacja wygląda odwrotnie! Wszechobecne ostre, styczniowe światło przebijają cienie rzucane przez zwykłe niezwykłości. Problem w tym, żeby potrafić je dostrzec.

W ostatnim czasie mam też ochotę na kino. Ale nie takie proste, bezpośrednie, pokazujące wszystko czarno na białym. Chętka dotyczy czegoś zawiłego, trudnego – „dla dorosłych”. Mam nadzieję, że znacie to uczucie kiedy zapominacie, że jesteście w kinie, a akcja otacza Was ze wszystkich stron. Dzisiaj to już chyba koniec. Nie mam siły aby myśleć już o czymkolwiek. Uciekam w krainę wyobraźni pozostawiając propozycję filmową. Z pewnością już to widzieliście! Ale dlaczego tego obrazu nie odgrzać!?

Idzie nowe…


Jeszcze kilka dni więcej i wyglądałbym jak Ryszard K. W sumie dobrze, że to już koniec świąt. Dobrze też, że nadeszły tak szybko.

Był czas na odpoczynek, teraz pora wrócić do dawnych zajęć i rozpocząć realizację noworocznych założeń. A tych jest sporo. Jeśli wszystko będzie tak jak w planach, chociaż w 60 %, będę dobrze wspominał ten nowy, a za 360 dni stary rok. Teraz powróciłem do tych samych pomieszczeń, wśród tych samych ludzi z nową dawką energii i w gotowości do realizacji nowych projektów. A kilka pomysłów już przeszło przez moją głowę…

To właśnie w tym miejscu najczęściej dochodzi do knucia planów, jak zdobyć świat. To tutaj zrodziły się pomysły, które później owocowały aż do końca ubiegłego roku.

Jednym z podstawowych założeń na kolejne 12 miesięcy, jest oczywiście dalsze rozwijanie pasji. Do niektórych staram się powrócić – zacząć od nowa. Jestem pewien, że tym razem się uda.

Imieniny Sylwestra, stały się – jak co roku – wyznacznikiem końca dobrej zabawy, a raczej rozluźnienia. Oczywiście mam na myśli uczelnię. Trzeba się zmusić i uporczywie słuchać wykładów – niekoniecznie przydatnych. Tak będzie przez dwa miesiące. Za niecałe 30 dni w głowach studenckiej braci rozświetli się sygnalizator, mówiący – System Eliminacji Studentów Jest Aktywny. Mam nadzieję, że tym razem, też pójdzie szybko i bez problemu. Z pewnością pomoże mi w tym nowy nałóg. Kawa zbożowa z dodatkiem dwóch łyżeczek cukru i mlekiem. Niesamowita moc pobudzająca, lub usypiająca. Wszystko zależy od sytuacji. Moc jest z nami po wypiciu „zbożówki”. Wchłaniam ją niczym jegomość w żółtym szaliku delektujący się swoim ulubionym płynem.

Myślałem też nad zmianą formy tego bloga, ale chyba lepiej pozostać przy starych upodobaniach. Przynajmniej w tym przypadku rewolucja nie byłaby dobra. Na koniec zapewniam, że po długiej przerwie świątecznej, kolejnej dłuższej nie przewiduję. Jeszcze raz szczęśliwego nowego roku!

(nie może obyć się bez propozycji muzycznej)

LB…


Tak! Nareszcie są! Przyszły święta! Dzisiaj Wigilia. Dobrze, że ostatni tydzień tego roku wreszcie nadszedł. Oznacza to, że mogę się wyłączyć, zniknąć, wpaść w niebyt z którego wyjdę dopiero podczas nocy sylwestrowej. Telefon wyciszony leży w zamkniętej półce, komputer wykorzystuję tylko do odgrywania ulubionych utworów. W domu pachnie wypiekami, i przygotowywanymi potrawami. Z misek śmieją się do mnie rogaliki, ciastka z kolorową posypką oraz inne smakołyki na które czekałem cały rok. Jak miło pomyśleć, że to dopiero się zaczyna. Nareszcie po roku zobaczymy się w pełnym składzie rodzinnym, we wzniosłej atmosferze. Aj, jak cudownie jest móc się położyć i nic nie robić, nic nie myśleć o nic się nie martwić. Chociaż wiem, że w nowym roku czeka mnie jeszcze cięższa praca, teraz o tym nie myślę. Wam też to proponuję. Oddajcie się swoim rodzinom, zregenerujcie siły witalne, czekajcie w wyciszeniu na przypływ energii. Jutro świetna okazja na kolędowanie. Wigilia – tylko u Babci, tylko przy tym stole, który łączy w ten sposób raz w roku. Życzenia skłaniające do refleksji. Już dzisiaj myślę czego życzyć kolejnym osobom. Wy też pomyślcie, ponieważ te życzenia nie mogą być zwyczajne. Pomimo świątecznego nastroju, świadomości tego co mnie czeka, wyłączenia i obojętności na wszystko, zastanawiam się co przyniesie kolejny rok. Mam wrażenie, że będzie udany. Ale o tym jeszcze przed Sylwestrem. Tymczasem delektujcie się chwilą. Na koniec życzenia i mały prezent.

Standardowo wszystkiego naj…

Bądźcie zawsze sobą. Jena z tych najważniejszych rzeczy, które zapamiętałem w tym roku:

Nic nie muszę! Wy też nie musicie. Wyrażajcie zawsze siebie, przebijajcie mury,

walczcie o swoje marzenia! Życzę Wam też, żebyście potrafili panować

nad swoim czasem! Otaczajcie się tylko dobrymi ludźmi i takimi bądźcie.

Znajdujcie czas na przyjaciół, znajomych, rodzinę!

Wesołych Świąt!

i prezent…

… a teraz proponuję rozpocząć oficjalne, świąteczne LB… czyli, leżenie bykiem…